Zakładam, że udało Ci się już dostać z lotniska do Mediolanu, masz za sobą pierwszą noc w hotelu bądź innym miejscu i jesteś w bojowym nastroju do podboju miasta. Może też już masz za sobą lekturę mojego posta „Co warto zobaczyć w Mediolanie?” bądź różnych przewodników online czy w wydaniu książkowym. Możesz ruszać! Może jednak wcześniej przeczytasz parę wskazówek o tym, czego nie należy robić w Mediolanie.
Zaczynamy!
Unikaj jazdy czerwonym turystycznym autobusem „City Sightseeing Milan”
Ten turystyczny, piętrowy autobus, jeżdżący wzdłuż 4 różnych linii, pozwala na zobaczenie gównych atrakcji mediolańskich, przy tym można wsiadać i wysiadać wiele razy w ramach wykupionego biletu (na 24, 48 czy 72 godziny)

Mediolańczycy są dumni ze swoich tramwajów, zwłaszcza tych starszych (niektóre nawet dzisiaj jeżdżą po San Francisco i nadal mają namalowany herb miasta!), nie ma więc powodu aby wsiadać do szkaradnego pstrokatego autobusu… Oczywiście jeśli chcesz, proszę bardzo, nikomu tego nie bronię, ale po co? Jest kilka powodów, dla których lepiej, aby z nich nie korzystać:
Kolejną dobrą alternatywą są liczne rowery wypożyczane w formule „bike sharing„, którymi można jeździć nawet cały dzień.
Unikaj tramwaju ATMsfera

Tramwaj ATMsfera to klasyczna atrakcja dla frajerów, która tylko sprawi, że nie tylko wyrzucisz pieniądze ale i zmarnujesz czas. Jest to historyczny, elegancko urządzony tramwaj, w którym można zjeść posiłek podczas gdy tramwaj mknie ulicami Mediolanu. Oczywiście pomysł jest fajny i muszę przyznać, że na początku może i była to duża atrakcja i nowość , ale cena jest naprawdę zbyt nieproporcjonalna do jakości posiłku i te same trasy można pokonować zwykłym tramwajem, ciesząc się urokami „Mediolaniu by night”, oczywiście bez kolacji, ale to, co zaoszczędzisz, pozwoli Ci na zjedzenie smacznego posiłku w wielu dobrych i tańszych miejscach. Dla przykładu, kolacja dla czterech osób z wybranym winem, to wydatek rzędu 280 euro!
Zapomnij o jeździe po Mediolanie samochodem

Tak jak przypadku wyżej wymienionych atrakcji bardzo dobrą alternatywą są dobrze funkcjonujące środki komunikacji miejskiej, a przy tym w porównaniu z resztą Włoch są stosunkowo niedrogie. Czego z pewnością nie można powiedzieć o parkingach, dodając do tego koszt wjazdu do stref takich jak ZTL czy strefa C. Zostaw swój samochód na parkingu pod Mediolanem, bądź przy stacji metra korzystaj z transportu publicznego, dzięki któremu możesz dotrzeć wszędzie. Więcej na temat jazdy autem po mieście pisałam w poprzednim poście „Poruszanie się samochodem po Mediolanie„.
Nie zastawiaj drzwi metra

Jeśli już wybór padł na jazdę komunikacją miejską to pamiętaj: najpierw się wysiada, a potem wsiada! Ta oczywista prosta reguła najwyraźniej okazuje się trudna do zrozumienia dla wielu ludzi, którzy z uporem kontynuują ustawianie się przy drzwiach w metrze, oczywiście blokując wyjście dla tych, którzy muszą wysiąść. Nie rzadko przy tym narzekając. To samo dotyczy wsiadających. Najlepiej jest zaczekać przy bokach drzwi. A jeśli już jesteś w metrze i chcesz wysiąść a ktoś Ci drogę zastawia, to zawsze można użyć słów „Permesso, posso passare? Sto scendendo (czyt. szendendo)” – „Przepraszam, czy mogę przejść? Wysiadam”.
Nie daj się kieszonkowcom

Tak jak we wszystkich zatłoczonych miejscach każdego dużego miasta, nawet w Mediolanie może się zdarzyć, że natkniesz się na jakiegoś złodzieja. W tym przypadku należy zachować klasyczne środki ostrożności: nie noś łańcuszków, bransoletek, pierścionków o szczególnej wartości, nie zostawiaj otwartej torby, nie trzymaj portfela czy komórki w tylnej kieszeni spodni, nie bierz ze sobą zbyt dużo gotówki itp.
Nie zakładaj niestosownych ubrań, jeśli masz zamiar odwiedzić kościoły i muzea

Nawet jeśli upał doskwiera a duszne powietrze nie daje wytchnienia, nie wchodzi się do katedry ze zbyt dużym dekoltem, w bermudach czy klapkach. Ani do katedry Duomo, ani do bazyliki Świętego Ambrożego, a bardziej ogólnie do wszystkich symbolicznych miejsc Mediolanu, nawet niereligijnych (na przykład do muzeów). Inną rzeczą, którą należy również brać pod uwagę (kwestia szacunku) jest zakaz robienia zdjęć, przynajmniej podczas uroczystości religijnych.
Nie mocz stóp w Naviglio (kanale)

Jest lato, potrzebujesz odświeżenia, a Mediolan to zacementowana miejska dżungla, wiem. Naviglio to z pewnością bardzo romantyczne miejsce, a także bardzo ważna część mediolańskiej historii. Moczenie stóp w kanale… niemożliwe? To coś z serii, „widziałem rzeczy przechodzące ludzkie pojęcie”, typu ludzie z zanurzonymi stopami w zgniłej wodzie Naviglio, z pewnością cudzoziemcy. Prawdopodobnie nie zdawali sobie sprawy, że nawet szczury chętnie odwiedzają te miejsca… Nie wierzysz? To zdjęcie zrobiłam rok temu podczas aperitifu z koleżanką właśnie nad kanałem i nie wygląda to tylko na moczenie stóp!
Nie daj sobie wcisnąć kitu, sorry, ryżu!

Karmienie gołębi na Piazza Duomo? Może lepiej nie. Przechodząc przez plac katedralny, uważaj na sprzedawców karmy dla gołębi. Szczwane lisy, w sposób taki, że nie jesteś w stanie zorientować się nawet kiedy, wypełniają Twoją dłoń garścią ryżu. I to oznacza Twój koniec i pewnie również Twoich ubrań. W jednej chwili zlatują się gołębie i siadają gdzie popadnie, na ramionach, włosach i gdzie tylko im się uda, możliwe, że nawet uda im się Ciebie (przepraszam za wyrażenie) osrać. Więc jeśli nie chcesz zniszczyć sobie ubrań, uniknąć przeczesania fryzury, a nawet skończyć na Facebooku jako figura pokryta gołębiami (tak tak, przyjaciele potrafią być złośliwi) to unikaj wciskania sobie ryżu i innych ziaren.
Czego jeszcze nie robić w Mediolanie? – Nie jedz w centrum

To samo dotyczy zakupów, unikaj obszarów turystycznych. Restauracje czy inne lokale w centrum są zawsze pełne, ale często nie przekłada się to na jakość, są pełne, ponieważ powiedzenie – Jadłem w Galerii jest fajne. W Mediolanie je się dobrze i jest mnóstwo dobrych miejsc na obiad i kolację, ciesząc się przy tym typowymi daniami kuchni mediolańskiej czy ogólnie włoskiej, bez konieczności zostawiania fortuny kelnerowi. Dobrą alternatywa dla kolacji w Mediolanie są aperitify z bogatymi i zróżnicowanymi bufetami, gdzie w cenie drinka dostaniesz również prawo do zapełnienia sobie talerza różnymi smakołykami.
Nie pij Negroni, zamiast tego wybierz Negroni sbagliato

Jeśli już zdecydujesz się na aperitif, czemu nie, w końcu jesteś w Mediolanie oraz jeśli zapragniesz napić się florenckiego Negroni może jednak zmienisz zdanie i zamiast tego wybierzesz jego wersję mediolańską. Negroni sbagliato, często nazywany po prostu „sbagliato” (pomylony) powstał w barze Basso w Mediolanie w 1972, kiedy to pracujący tam barman Mirko Stocchetto przygotowując Negroni przez pomyłkę dodał do niego wina musującego zamiast ginu. Od pomyłki wzięła się też nazwa i dzisiaj jest to znak towarowy zarejestrowany przez bar, w którym powstał. Zatem, jeśli lubisz bąbelki, a przy tym chcesz się cieszyć ostrym smakiem klasycznego drinku, wybierz „sbagliato”. Cin cin!
Miłego pobytu!



Przez 18 lat mieszkałam w Mediolanie i to właśnie tam najlepiej poznałam codzienne życie miasta - nie tylko jego zabytki, ale też rytm, zwyczaje i mniej oczywiste strony. Dziś mieszkam we Wrocławiu, ale do Mediolanu nadal wracam regularnie.